Runners Super Bieg Bielawa – niby 10 km

Runners Super Bieg Bielawa – niby 10 km

Teraz już wiem, że jak przyjaciele lamentują o trasie biegu tydzień przed zawodami , jak mają lęki na dzień przed zawodami to nie bagatelizuj tego bo to znak ! Dziś totalnie inaczej podszedłem do biegania , wiedziałem że biegniemy pod górkę , wiedziałem że to nie jest łatwy bieg nooo ale nie aż tak 🙂

Jeszcze na 30 sekund przed biegiem nie zdawałem sobie sprawy z tego co mnie czeka, wyrypa niezła 🙂 Podczas pierwszych trzech kilometrów trzymałem się blisko Marcina , Przemka nie widziałem już od samej lini startu , a Karolinę zobaczyłem dopiero na kolejnych kilometrach. Po ponad dwóch kilometrach musiałem przejść w marszobieg na jakieś 150 metrów, później chyba jeszcze raz bądź dwa mi się to zdażyło. Zdziwiło mnie tylko to że idąc szybkim marszem mijałem ludzi którzy jak by się nie ruszali.

Na szóstym kilomentrze przy rozwidleniu tras 10 i 1/2 zostawłem odrobinę z tyłu Marcina i miniętą wczesniej Karolinę ale spotkałem naszego Tadzia ! i razem biegliśmy dalej , i co było dziwne oboje na zbiegach przyspieszaliśmy do granic możliwości i tu znów mijaliśmy ludzi którzy biegli w dół jak by im się nie chciało … W biegach górskich wydaje mi się że wygrywa się właśniej zbiegami.

9 km 20 metrów , krzyczę do Tadzia że jeszcze 800 metrów biegniemy – zegarek wskazuje 10 km a tu mety nie widać, mijam kolejnego biegacza pędząc w dół , widzę kogoś z zabezpieczenia trasy to dre się „ile jeszcze do mety?” – odpowiedź: „trochę mniej niż dwa km” no to fajne 10 km 😀 Na jedenastym odbiegam od Tadzia nie wiem sam na jaką odleglość bo nie mam bezpiecznego kawałka trasy zeby się porozglądać trzeba bardzo uważać pod nogi. Ostatnie pół kilometra już na płaskim , wyprzedzam jeszcze jakąś dziewczynę staram się biec na maxa, META – 12km 280m. Taka to była górska 10 z niespodzianką 😀

Super Bieg to w zasadzie impreza w której zaczynałem swoją przygodę ze ściaganiem , i atmosfera zawsze mi się podoba, na wielki minus ta pomylona trasa bo ponad 2 km więcej dla niektórych kosztowała dobre miejsce bo ludzie odpalili na 9 km swoje rezerwy a to niespodzianka … Na kolejny minus i to wielki Pasta Party – ha ! to nie była pasta – a party to już nawet nie skomentuję. Makaron który dostaliśmy był rozgotowany, polano go sosem z torebki z dodatkie niczego !!!! Ani grama mięsa, warzyw nic ! DRAMAT !!! Fuj !!!

Zestaw startowy hmm powiem tak drogo ! 50 zl za worek , gazetę i medal – ktoś tu robi niezły hajs !

Ślad zegarka oraz jakieś foty :