Super Bieg 2016 Jelenia Góra – Półmaraton

Super Bieg 2016 Jelenia Góra – Półmaraton

Jeleniogórski półmaraton miałbyć moją pierwszą oficjalną połówką, chciałem zrobić to u siebie, jak to mówią na swoim własnym podwórku. Takie założenia były od początku sezonu , ale jak to zawsze bywa plan wziął w łeb 🙂 A powodem tego było znalezienie biegu w Legnicy która jest też dla mnie miastem szczególnym. Po doświadczeniach biegu w Legnicy wiedziałem już bardzo dobrze jak trzeba biec i jak rozkładać siły.

Bieg zaplanowano na niedzielę 1/05 , więc w pełnej nieświadomości żyłem do soboty , kiedy to Karolina zapragnęła sprawdzić trasę 🙂 Pobrałem gpx trasy do telefonu i pojechaliśmy 🙂 I właśnie wtedy chciałem zrezygonować z pobiegnięcia 1/2 maratonu 🙂

Trasę biegu znam z treningów rowerowch , szczególnie drogę z Staniszowa do Sosnówki i później do Podgórzyna i nawet na rowerze nie należy ona do łatwych 🙂

W ostatnim momencie uniosłem się honorem i postanowiłem że jakoś dam radę i przebiegnę te 21 km.

Pogoda jak dla mnie w dniu biegu idealna , ani za ciepło ani za zimno 🙂 Ale na trasę postanowiłem zabrać trochę swojego izotonika ( już wiem że w takie formie to nie był dobry pomysł )

Wstałem dość wcześnie zjadłem śniadanie , nie piłem kawy ( przekonałem się że łatwiej mi utrzymać stałe tętno jak nie pije kawy ) Około 30 min przed biegiem zjadłem żel ( nie pamiętam jakiej firmy 😛 )

Z całej biegowej paczki 1/2 biegłem tylko ja , Karolina i Andrzej czyli taka sama ekipa jak w Legnicy. Tomek, Przemek, Marcin i Krzysiek biegli na 10 km.

Jak mam opisac trase i atmosferę – hmm trasa zdecydowanie nie należała do łatwych, a nawet powiedziałbym że była trochę wymagająca co było widać po ilości ludzi odpadających na poszczegółlnych segmentach trasy. Moje założenie było bardzo ambitne, miałem nadzieje że uda mi się pobić życiówkę z przed miesiąca czyli że „złamię” 1:47 , niestety trasa na to nie pozwoliła i czas wyszedł 1:49:39 czyli tylko troszkę gorzej niż w Legnicy przy o wiele bardziej wymagającej trasie. Bieg kontrolowałem od samego początku i już klasycznie na końcu solidnie przyspieszyłem i to solidnie 🙂

Bieg ukończyłem na miejscu 134/264 open , oraz 39/74 w swojej kategorii wiekowej.

Organizacja biegu , trasa oraz zabezpieczenie jej oceniam na dobre. Pakiet startowy w niezłej cenie , jedyne do czego można się przyczepić to jedzenie. Pasta Party to nie ani nie Pasta ani party , wygląd i smak tego jedzenia przypominał pomyje dla świń.

Poniżej ślad całej trasy z mojego zegarka :