Astrofotografia ujęcie pierwsze

Astrofotografia ujęcie pierwsze

Zawsze , ale to zawsze kręciło mnie nocne niebo 🙂

Nigdy nie zapomnę siebie jako dzieciaka który dorwał pierwszą lornetkę i wieczorami z balkonu swojego pokoju mieszkając jeszcze w Piekarach Śląskich penetrował nocne niebo, Fascynacja była ogromna , chęć dowiedzenia się więcej oraz zobaczenia lepiej , więcej oraz dokładniej była bardzo silna 🙂 A że czasy nie ułatwiały zadania, nie było internetu, wiadomości można było czerpać tylko z czasopism kupionych w kiosku Ruchu ( tak tak saloników prasowych też nie było ) , lub ewentualnie z książek wypożyczonych z biblioteki.

Gazety były na mnie za drogie, więc musiałem się zadowolić biblioteką. Jedyne czasopismo które czasem poruszało wątki  astronomii oraz astrofotografii, a było prenumerowane w moim domu abym miał „materiał edukacyjny” był „Świat Wiedzy” ( dla młodszych czytelników nakreślę iż ów „Świat Wiedzy” był multi encyklopedią w kawałkach której tomy układało się kartka po kartce w wielkich segregatorach ) Nie musze Wam pewnie nakreślać które działy tej encyklopedii wałkowałem po 50 razy 🙂

Na „Górce” czyli nazwijmy to na potrzeby tego tekstu pobliskiej dzielnicy mojego miasta ( w sumie to trochę jak poddzielnica dzielnicy 😛 ) w czasach moich początków miłości do astronomii funkcjonował MDK z pobliską biblioteką której głównym fundatorem był ZGK „Orzeł Biały” – zakład dający utrzymanie większości mieszkańców naszej dzielnicy. Ale do rzeczy , bardzo chętnie wybierałem się do biblioteki z moim Tatą który zawsze wypożyczał książki dla siebie i mamy ( głównie kryminały ) a ja z działu dla dzieci brałem „Asterixa”, „Kajko i Kokosza” oraz „Kapitana Żbika”. Kolejna wizyta miała być inna zamiast na dziale książek dla dzieci i komiksów zatrzymałem się przy regałach z napisałem FIZYKA I ASTRONOMIA. Moja miłość rozkwitała porwałem wtedy do domu jeden jedyny Atlas Astronomiczny , oraz książkę  „Podstawy astronomii” niestety nie pamiętam już autora oraz roku wydania , pamiętam jednak dobrze że na okładce była doczepiona mapa nieba nad którą spędziłem później wiele wieczorów.

Jak się później okazało stałem się posiadaczem wypożyczonych książek przez zasiedzenie :P, MDK zamknięto a bibliotekę zlikwidowano , a po kolejnych kilku latach budynek zrównano z ziemią. Więc książki wypożyczone wtedy służyły mi przez długie lata. Zagubiy mi się podczas wielu przeprowadzek , nad czym bardzo ubolewam.

Owe materiały edukacyjne oraz wiedza z zakresu fizyki 7 lub 8 klasy szkoły podstawowej dotyczącej optyki pchnęła mnie do budowy lunety 🙂 Tak tak , dzieciak biedak którego nie było stać na zakup podszedł do tematu ambitnie że zbuduje a co ! McGyverowi się udawało to dlaczego mi ma się nie udać. W trakcie obliczania , planowania budowy lunety zagłębiałem wiedzę astronomiczną z książek , studiowałem atlas oraz wspomnianą wcześniej mapę tak aby jak najlepiej przygotować się do obserwacji uzbrojonym okiem nieba nad moją okolicą.

Ciekawi Was pewnie jak dzieciak mający 15 lat, nie mający kasy chciał zbudować lunetę ? Ha ! z niczego 🙂 Nie miałem za bardzo pomysłu na tubę mojej lunety dlatego materiałem na pierwszy prototyp lunety była twardy brystol ( tak tak wiem 🙂 idealny materiał ) Ale wyjaśniam dlaczego taka decyzja , brystol był ogólnie dostępny, tani i na tyle elastyczny że spokojnie mogłem modelować moją tubę.

Od razu po tym trafiłem na pierwszego gwoździa tego rozwiązania jak usadowić elementy optyki ( przecież nie ponacinam brystolu bo „lewe światło” ) Wpadłem wtedy na jakże genialny pomysł Twarda Modelina ! byłem z siebie taki dumny 🙂 Uważałem że modeliną załatwię dwie ważne sprawy na raz , pierwsza to trwałem ( względnie trwałe ) usadowienie optyki , oraz izolacja styku krawędzi tuby oraz optyki.

No właśnie optyka ! Skąd wziąć soczewki , lustra itd. Skupiłem się na powiększeniu i znalazłem rzutnik filmowy 🙂 na którym oglądałem jako maluch slajdy z bajkami. Bez wiedzy rodziców Unitra została rozmontowana optyka wyjęta 🙂 i włożona do mojej konstrukcji. I od tego zaczęła się moja przygoda z oglądaniem nieba. Pierwsza luneta przez która nic nie było widać , tylko większe białe plamy niż gołym okiem 🙂 zachęciła mnie do modyfikowania konstrukcji. Dowiedziałem się później z kolejnych publikacji książkowych o tym że potrzebuję zespół luster oraz soczewkę ( lub soczewki ) aby uzyskać odpowiedni efekt ponieważ teraz po pierwsze miałem obraz obrócony , bez korekty itd.

Przez wiele lat moim marzeniem od tamtych wydarzeń było kupić sobie teleskop , oglądać takie piękne widoki oraz wykonywać zdjęcia astrofotograficzne. Kiedyś nawet miałem przez jakiś czas w rękach aparat Nikon d3100 z kitowym obiektywem 18-55 którym próbowałem focić, niestety nie udawała mi się ta sztuka.

Teraz po wielu latach ( czytaj ponad 20 😛 ) rozpocząłem od nowa , obudziłem w sobie swoją dawną miłość do astronomii i fotografii z czego wyszłą astrozajawka. Stałem się posiadaczem odpowiedniego sprzętu fotograficznego oraz mieszkam teraz w miejscu gdzie niebo mniej zanieczyszczone jest światłem co daje mi spoko możliwości do chwytania nocnego nieba.

Przelot satelitów StarLInk nad Jeleniogórskim niebem [NIKON D7100 2019-05-26 23:33:01 f/2.2 20sec ISO-6400 50mm]
Wenus nad Górami Izerskimi – Stacja Turystyczna Orle [NIKON D7100 2019-06-01 23:18:30 f/2 25sec ISO-6400 50mm]
Kolejnym mam nadzieje etapem po skompletowaniu sprzętu do fotografii będzie zakup jakiegoś teleskopu abym mógł dalej rozwijać swoją pasję z dzieciństwa. Wtedy astrozajawka byłą dla mnie ucieczką od szarej rzeczywistości, Teraz jest elementem rozwoju i nauki cierpliwości bo astrofotografia wymaga dużej dawki cierpliwości.

Jak widać jeszcze dużo musze się nauczyć ale mam nadzieje mieć na to czas i możliwości !

Na nadchodzące letnie noce życzę Wam bezchmurnych, ciepłych oraz owocnych astroplenerów które zaowocują dużą ilością super zdjęć. Do zobaczenia może na nocnych szlakach !