iChinczyk

iChinczyk

iMac , iPod, iTunes , iCloud i wiele innych jeszcze jakiś czas temu były dla mnie czarną magią …

Jako użytkownik przede wszystkim Linuxa , oraz trochę z musu Windowsa – OSX udało mi się poznać raptem trochę wiele lat temu , jak mój serdeczny przyjaciel N3T postanowił zainstalować mi na laptopie marki Acer OSX w wersji 10.4 Tiger 🙂 Pamiętam że chłop nieźle się musiał nakombinować aby działała mi karta wifi 😛 Miałem wtedy okazję pokazać OSX moim słuchaczom oraz sam zapoznać się z nim – to była miłość od pierwszego wejrzenia 🙂 System był cudowny niepodobny do niczego na czym wcześniej pracowałem. Miałem też okazję „pomacać” jego MacBooka i to też była miłość od pierwszego wejrzenia przy czym bardziej platoniczna – jak do Emily Ratajkowski 😛

Tak samo jak nie mogłem mieć Jej , tak samo Jego 😛 Ona zawsze wyglądała jak milion dolarów , a On kosztował 12 tysięcy PLN 😛 tak samo nieosiągalne 🙂 To był chyba rok 2011.

Dziś mamy 25.12.2016 i zapytacie co się zmieniło ?  No więc Emily nadal wygląda jak milion dolarów , i nadal jest nieosiągalna 😛 Ale jakiś czas temu upodobania do gadżeciarstwa oraz pewnego rodzaju wymogi zawodowe spowodowały że nabrałem ochoty na zakup MacBook 🙂 udało mi się nabyć maszynę na rynku wtórnym w bardzo dobrym stanie technicznym i wizualnym 🙂

Nabyty sprzęt to MB Pro z 2011 roku który na pokładzie posiada i7 , 8 gb ram , 256 gb SSD , dwie karty graficzne – a więc nie ma tragedii 🙂 Minusem wydawał mi się fakt posiadania tylko 2 portów USB – no bo przecież jeden do dongla ANT+ mojego zegarka biegowego który zawsze jest wpięty , drugi zaś do dongla myszki bezprzewodowej bez której nie wyobrażam sobie pracy 😛

I tu pierwsze wielkie sprostowanie sposobu myślenia nowego iUsera – po co CI mysz ? Gładzik – bo tak się nazywa sprzęt do macania 🙂 sądziłem że nie jestem w stanie się go nauczyć , ale myliłem się bardzo – po 4 godzinach pracy zakochałem się w nim bez reszty i teraz wiem już , że myszka nie jest mi potrzebna 🙂 (no może jeszcze do grzebania w progranie graficznym mysz się przyda ale też nie mam co do tego pewności) Mam więc +1 wolne USB.

Kolejna sprawa , pulpit – znaczy biurko bo tak zwie się pulpit w ekosystemie Apple , jest inaczej ale Tatuś zawsze powtarzał że inne nie znaczy gorsze 🙂 Jeśli nie pracowałeś nigdy na Linuxe z jakimś GUI to przycisk zamknij okno po lewej stronie będzie dla Ciebie wyzwaniem 🙂 Ja na szczęście po latach pracy z Ubuntu + Gnome , a później Unity jestem do tego przyzwyczajony.

Dock – fajny bajer w zasadzie mogłoby go nie być , ale z drugiej strony jest taki lansiarski – pewnie dlatego aplikacje imitujące Dock z OSX można znaleść na każdy system operacyjny 🙂

Sporą zmianą jest różnica w klawiaturach – czyt. klawisze CMD przede wszystkim , oraz skróty do wywołania launchpada czy mission control. Do tej zmiany przesiadając się z Windowsa trzeba się przyzwyczaić.

Pracowaliście kiedyś z Google ? Na pewno , macie przecież Androida gdzie bez konta Google ani rusz, ja Gmaila oraz inne usługi firmy z Mountain View posiadam jak się nie mylę od 2011 roku , dlatego nie zdziwiło mnie to że wszędzie w aplikacjach Apple chce dostępu do mojego Apple ID. Zdjęcia , kalendarze, wiadomości , ITunes itd. Zaskoczeniem dla mnie była ilość wysyłanych do mnie maili , Apple ID zyskało dostęp do tego , Apple ID zrobiło to , tamto , i jeszcze coś. Trochę niepotrzebne – wiem pewnie da się to wyłączyć – uznałem to za pouczanie NOOBa 🙂

AppStore – taki Google Play , tylko z jedną drobną różnicą AppStore wydaje mi się być w 90 % płatne , apka która odczytuje tag zdjęcia 4,99 euro 🙂 Windows ma tony darmowych apek , Linux już nawet nie wspomnę , nawet Android ma tego w czort 😛 A tu taki psikus 🙂 bardzo , ale to bardzo dużo tego co jest w AppStore jest płatne , czasem są to ceny niskie , a czasem takie że urywa siedzenie 😛

Nie jestem userem iPhone , nigdy nie byłem , a sam telefon miałem w rękach kilka razy oglądając egzemplarze znajomych, ale z blogów technologicznych wiedziałem czym jest Siri 🙂 zaraz po tym jak dostałem komputer , wykonałem aktualizację do najnowszego systemu Sierra i w prawym górnym rogu pojawiła się ikonka – okazało się, że owy super asystent jest też w moim komputerze i mogę zapytać o godzinę , mogę poprosić aby wyszukał dla mnie czegoś w Internetach , czy odnalazł mój ulubiony kawałem na YouTube itd 🙂 No kolejny bajer , bo bez niej można by sobie poradzić ale Geeka ucieszy każda zabawka 🙂

Słowem podsumowania , wiele muszę się nauczyć ( skróty klawiszowe pozwalające szybciej pracować ) , muszę zmienić kilka przyzwyczajeń windowsowych , oraz znaleść odpowiedniki programów których używałem podczas pracy z Windowsem. Niemniej jednak jestem bardzo zadowolony , bateria trzyma długo , klawiatura jest podświetlana , system zrobiony jest świetnie zresztą jak sam komputer – to chyba najbadziej podoba się userom – wygląd i dbałość o detale wykonania.

Comments are closed.